"Nikt nie ma prawa budować politycznego kapitału na smoleńskich tragediach"

11.04.2016 8960 : Dmitrij Babicz : Sputnik Polska 11.04.2016
W życiu Smoleńska, stolicy obwodu liczącej ok. 300 tys. mieszkańców i niezbyt rozpieszczonej uwagą ze strony świata, dzień ten nie przeszedł niezauważenie. Smoleńszczanie znów zobaczyli na ulicach miasta polskich generałów w odświętnych mundurach, dziesiątki polskich żołnierzy w historycznych konfederatkach. Do miasta przybyła polska delegacja ok. 180 osób, a wśród nich członkowie organizacji Rodziny katyńskie", krewni Polaków pochowanych w Smoleńsku, przedstawiciele duchowieństwa, uczniowie, dziennikarze.

Głównymi gośćmi wśród zaproszonych były dwie kobiety: Anna Maria Anders, pełnomocnik premiera ds. dialogu międzynarodowego i Izabella Sariusz-Skąpska, prezes Fundacji Rodzin Katyńskich. Smoleńszczan, jak i Rosjan w swym ogóle, szczególnie przejmuje los Izabelli Sariusz-Skąpskiej, której dziadek został rozstrzelany w Katyniu w 1940 roku, a ojciec zginął w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem w 2010 roku

Główne uroczystości odbyły się w miejscu katastrofy polskiego samolotu, ściśle strzeżonym w interesie śledztwa. Rozbrzmiewają przemówienia, palą się świece, a ku tablicy pamiątkowej z fotografiami poległego Lecha Kaczyńskiego podchodzą z kwiatami, poza uczestnikami delegacji, przedstawiciele smoleńskiej administracji, duchowieństwa i mieszkańcy miasta.

Były rzecznik gubernatora Smoleńska Andriej Jewsiennikow, który w 2010 roku przyjmował w Smoleńsku setki Polaków, krewnych poległych w katastrofie, śledczych i dziennikarzy, zauważa: Smutno się robi, gdy przypomnimy sobie, jak bardzo Polacy i Rosjanie byli zjednoczeni w pierwszych dniach po tragedii. I ciężko się robi, gdy czytamy o teoriach spiskowych", jakie pojawiają się dzisiaj w Warszawie. W 2010 roku było zupełnie inaczej. Dziś potrzebna nam jest zgoda a nie konflikty".

Polska delegacja udała się także do muzeum położonego na terenie Kompleksu Memorialnego Katyń. Podczas uroczystości na katyńskim polskim cmentarzu wojskowym Izabella Sariusz-Skąpska, prezes Fundacji Rodzin Katyńskich powiedziała:

Trudno jest wracać do katyńskiego lasu w kwietniu. Widać już wiosnę, a nam się przed oczami uruchamia film pamięci. I myślimy, co się tu wydarzyło 76 lat temu. Wtedy już nie słyszymy ptaków. Już nie cieszy nas wiosenna zieleń. Wraca poczucie utraty i przerwania historii tysięcy rodzin katyńskich. Jest nas tu dzisiaj garstka, aby w imieniu żon, córek, sióstr, braci, synów położyć kwiaty i zapalić świecie.  Tych, którzy są z nami w Katyniu po raz pierwszy może dziwić ta nekropolia inna niż wszystkie. Tutaj potrzebny jest przewodnik. Tam w dole wśród drzew, niczym plamy krwi zastygły żeliwne płyty, przykrywające doły śmierci, gdzie pierwotnie spoczęły ofiary zbrodni katyńskiej.

Gdy idziemy ścieżką prowadzącą w osobliwej fosie, towarzyszą nam indywidualne tabliczki epitafijne, na których zapisano imiona i nazwiska, daty urodzenia, zawody i stopnie wojskowe.  Wszystkich tutaj spoczywających łączy 1940 rok data ich śmierci. Katyńskie epitafia mówią o różnorodności Rzeczypospolitej, o wielości zamieszkujących ją narodów, o różnych wyznawanych religiach, dlatego podczas uroczystości rozbrzmiewają tutaj modlitwy ekumeniczne. Do tego nas zobowiązują stojące opodal krzyża prymasowskiego znaki- krzyże Kościoła Wschodniego i Zachodniego, Gwiazda Dawida i Półksiężyc".

W przemówieniach przedstawicieli delegacji nie było oskarżeń pod adresem żyjących. Była mowa o stalinowskich represjach, których ofiarami padali zarówno Polacy jak i Rosjanie. Politolog i publicysta Mateusz Piskorski, reprezentujący na uroczytościach partię Zmiana", złożył razem ze swoimi towarzyszami wieniec u ściany z wygrawerowanymi imionami wszystkich pochowanych tu 4 415 polskich obywateli.

My ciągle potępiamy totalitaryzmy. Ale pamięc o zbrodniach stalinowskich, których ofiarami padli zarówno Polacy jak i Rosjanie, powinna łączyć, a nie dzielić nasze narody. Nikt nie ma prawa budować politycznego kapitała na tragediach, do jakich doszło na tej ziemi. Kompleks Memorialny Katyń utrzymywany w doskonałym stanie jest godną odpowiedzią Rosjan na skandal wywoływany dzis wokół pomników żołnierzy radzieckich. Nie można znieważać narodu rosyjskiego".

W przeddzień rocznicy w polskiej prasie pojawiła się zresztą inormacja o tym, że Rosja szykuje prowokację" w Kompleksie Memorialnym Katyń, jakoby w odpowiedzi na decyzję Warszawy o zniesieniu radzieckich pomników. Radio RMF24 poinformowało, że w muzeum niedaleko cmentarza, gdzie rozstrzelani zostali polscy oficerowie, planowane jest otwarcie wystawy upamiętniającej polskie obozy koncentracyjne", w których zginęli żołnierze Armii Czerwonej w latach 1919-1921. Jednak takie oświadczenia zdumiały  Irinę Wielikanową generalnego dyrektora Muzeum współczesnej historii Rosji, którego filią jest Kompleks Memorialny.

Jak mówi, mowa nie o prowokacyjnej" wystawie, lecz o wzbogacaniu dwóch memorialnych kompleksów Katynia" i Miednoje". Dyrektor muzeum wyjaśniła, że do dnia dzisiejszego niewiele zrobiono dla uwiecznienia pamięci radzieckich obywateli, których tysiące zostało rozstrzelanych w Katyniu i Miednoje wystarczyć porównać rosyjski i polski memoriały. Rzecz jasna, na nowych wystawach będzie rozdział poświęcony tragedii radzieckich jeńców, którzy trafili do polskiej niewoli w 1920 roku. Żaden epizod w historii naszych relacji nie może ujść uwadze" oświadczyła dyrektor muzeum.

Sputnik Polska