OCZAMI POLAKA: ZŁOTY PIERŚCIEŃ ROSJI

Mass media o Rosji / OCZAMI POLAKA: ZŁOTY PIERŚCIEŃ ROSJI
OCZAMI POLAKA: ZŁOTY PIERŚCIEŃ ROSJI
29.09.2021
Autor: Jędrzej Gąsiorowski

Rok temu wygrałem konkurs fundacji Rospolcentr pt. „Rozmowa o przeszłości w imię przyszłości. Droga do Zwycięstwa”. Ale przez pandemię dopiero teraz mogłem odebrać nagrodę w postaci wycieczki, która obejmowała Złoty Pierścień Rosji – szlak średniowiecznych miast na północ i wschód od Moskwy.
 
Granice nadal są zamknięte na ruch turystyczny z Polski, ale gdy odebrałem specjalną wizę humanitarną z ambasady, wystawioną na zaproszenie Ministerstwa Kultury Federacji Rosyjskiej, a parę godzin później otrzymałem wynik negatywny na test PCR na COVID-19 (potrzebny do lotu do Moskwy), to bardzo ucieszyłem się, bo wiedziałem, że to oznacza, że wszystko już miałem, aby przekroczyć granicę Rosji w 2021 r., w tych bardzo specyficznych czasach.

W Rosji byłem już cztery razy. To był trzeci konkurs tej fundacji, w którym wygrałem nagrodę, i drugi konkurs, w którym główną nagrodą była wycieczka do Rosji. Dwa lata temu dzięki fundacji Rospolcentr byłem przez ok. 10 dni w Syberii, na międzynarodowym
forum młodzieżowymnad Bajkałem. Bez dwóch zdań to były najlepsze wakacje mojego dorosłego życia.
 
W tym roku wycieczka po Złotym Pierścieniu Rosji również była interesująca. Chociaż byłem dumny z siebie, że zwiedziłem Irkuck w 2019 r., to jednak na koncie dalej miałem jeden wyjątek na tle dwóch najbardziej popularnych wśród turystów miast. I to nie dawało mi spokoju, bo nadal czułem, że tej prawdziwej Rosji właściwie nie znam.
 
Pragnąłem zobaczyć więcej Rosji, ale pandemia pokrzyżowała mi plany. Teraz wreszcie udało się otrzymać zgodę do zrealizowania wycieczki i zaliczyłem wiele miast dzięki temu konkursowi poza obleganymi przez większość turystów Moskwę oraz Petersburg. Ku mojemu zdziwieniu okazuje się, że tego lata byłem w wielu miejscach, w których moi przyjaciele i przyjaciółki z Rosji nigdy nie byli.
 
Jakie są moje wrażenia? Będę szczery, więc napiszę i plusy i minusy dla wiarygodności. Zacznę może od minusów. Jestem kilka godzin po powrocie i wydaje mi się, że minus był naprawdę tylko jeden – to jakość dróg na tym szlaku poza Moskwą.

Byliśmy transportowani minibusem i o ile nie było jakoś tragicznie, to przed wyjazdem miałem takie wyobrażenie, że standard wybudowanych dróg wokół stolicy do ok. 300 km od granic miasta nie będzie odstawać od standardu dróg znajdujących się w podobnie zaludnionych miejscach wokół większych miast np. w takiej Polsce, w której obecnie mieszkam, czy Czechach, czy Niemczech.

A tu się okazało, że różnice faktycznie były odczuwalne i widoczne. Natomiast nie mogę pominąć faktu, że w wielu miejscach prowadzone były budowy i remonty tych dróg. I to wcale nie były puste place budowy, wyłączone z ruchu na kilometry, jakie się często widzi w Stanach Zjednoczonych. Na tych placach wykonywane były prace właściwie bez wyjątków, tak jak wspominam.

 Na tej podstawie wydaje mi się, że to tylko tymczasowa niedogodność tego szlaku i za kilka lat różnica jakości dróg między Rosją a Polską, poza stolicami tych państw, się faktycznie zatrze i to przestanie być tematem porównań. Bo nie będzie czego już porównywać w tej kwestii – przynajmniej w to wolę wierzyć, trzymając kciuki za rozwój Rosji. A teraz przejdźmy do ciekawszej części, do plusów.
 
Nie da się tego określić inaczej. Pomijając już lot do i z Moskwy, to codzienne wyśmienite jedzenie składające się z kilku dań, dobrze zorganizowany plan zwiedzania na każdy dzień, super hotele oraz profesjonalni przewodnicy – to wszystko sprawiło, że tę wycieczkę będę wspominał do końca mojego życia z uśmiechem na twarzy. Nie spodziewałem się tyle piękna w tych miastach.

Miasta wchodzące w skład Złotego Pierścienia Rosji zawierają więcej ciekawych jak i przepięknych świątyń i budowli (mury obronne, etc.), niż się można tego spodziewać. Nocne życia Jarosławla, miasta o wiele mniejszego od stolicy, było na przykład bez porównania lepsze od nocnego życia wokół naszego hotelu przy metrze Trietiakowskiej w Moskwie.

W Suzdalu jest przepiękny kompleks bań (łaźni), który zawstydza wszystkie centra spa w Polsce, jakie ja widziałem do tej pory – a Suzdal ma raptem 10 tys. osób. Tyle pięknych świątyń jakie my zobaczyliśmy sprawiało, że można było rzeczywiście się pogubić w tym, co gdzie się znajdowało – tyle tego było. Na szczęście systematycznie segregowałem zdjęcia pod daną miejscowość, żeby uporządkować to, co zwiedziłem, żeby mi się to nie myliło.

Zwiedzanie Moskwy przez ostatni dzień wycieczki też utwierdziło mnie w przekonaniu, że w Rosji rzeczywiście ,,siebie widzę” (w sensie jako mieszkającego tam człowieka). Nie wiem tylko, na ile firmy biurowe w Moskwie są otwarte na zagranicznych pracowników i jakie warunki zatrudnienia proponują. Lecz patrząc na klimat tych miast, a szczególnie Moskwy, to osobiście mogę powiedzieć, że tam zwyczajnie ,,się widzę”. Jest to miasto w którym mógłbym mieszkać. W przeciwieństwie do np. Londynu (też metropolia z rozwiniętym metrem, ale jakoś nie ma tego czegoś).

Podsumowując: ogólny bilans jak widać ma nieporównywalnie więcej plusów niż minusów. Poza tym był to dobry okres do wykorzystywania znajomości języka rosyjskiego (i uczenia się nowych wyrażeń i słów w praktyce) – to nigdy się nie nudzi czy jest się m.in. filologiem, czy też nie.

Źródło: Sputnik Polska